Nagła śmierć matki oraz bezmyślne odrzucenie oświadczyn Ksawerego (Sebastian Cybulski) staną się powodem wielkiej rozpaczy Kaśki Górki. Tymczasem na planie grająca ją Katarzyna Glinka nie mogła opanować… ataku śmiechu.


Nie bez kozery często mówi się, że do najtrudniejszych zadań aktorskich należy płacz na zawołanie. Przy kręceniu tego typu scen, aktorzy korzystają ze specjalnych kropli do oczu. Niekiedy sytuację dodatkowo utrudniają partnerzy, którzy zarażają kolegów swoim śmiechem. W slangu aktorskim nazywa się to „gotowaniem na planie”.

Z gotowaniem na planie twórcy serialu „Barwy szczęścia” mieli do czynienia przy kręceniu 428. odcinka (emisja w czwartek, 6 maja). W jednej ze scen Kaśka rozmawia ze swoim ojcem Stefanem (Krzysztof Kiersznowski) na temat ich życia po śmierci Jadwigi (Agnieszka Pilaszewska).

- Nie radzę sobie z niczym, tato… – rozklei się Kaśka. – Zwolniłam pracownika bez powodu. Do tego odrzuciłam oświadczyny Ksawerego, a teraz strasznie za nim tęsknię…
Reklama

Nakręcenie tego dialogu nie poszło gładko jak zwykle. Powód? Katarzyna Glinka i Krzysztof Kiersznowski wzajemnie zarażali się śmiechem. W końcu jednak opanowali swoją wesołość i powstała niezwykle przejmująca scena rozpaczy córki i ojca. Jak na profesjonalistów przystało.

Świat Seriali